|
W jakiej mierze widzowi udzielają się skojarzenia artysty, tj. czy zbieżność wyobraźni twórcy i odbiorcy może stanowić miarę sugestywności, ekspresji, wartości dzielą? Bardzo trudno odpowiedzieć na tego rodzaju pytania. Kiedy chodziłem po wystawie warszawskiej, narzucało mi się swoiste, naiwne kryterium dla wyobraźni. Zauważyłem mianowicie, że najsilniejsze i najbardziej trwałe wrażenie wywierają na mnie te obrazy, które działają jednolicie, ale nie jednokierunkowo. To znaczy takie, które wciągają 'w nwój świat (nastrój, klimat) w sposób stanowczy, bez dyskusji i spekulacji, lecz nie nasuwają zarazem natrętnych skojarzeń przedmiotowych. Nie każą wyobraźni to fruwać w różne strony, to znówniemieć z podziwu dla pomysłowości artysty, ale też nie sterują wyobraźnią gwałtem ku rzeczom, zjawiskom czy stosunkom, które znamy z potocznego doświadczenia. Dają jej przeżycia otwarte, swobodne, złożone, a przecież wyraźnie zdyscyplinowane. ()pis ten jest tyleż niejasny co banalny, bo może zawsze z dobrymi obrazami tale bywało. Sięgnijmy więc do przykładów.
|