|
Ostatniej z wymienionych tu rzeźb nie znali jeszcze dwaj wybitni angielscy krytycy - Patrick Heron i Basil Taylor - kiedy pokłócili się o Moore'a (w ?Encounter"). Wystawa jego prac w Polsce jest wydarzeniem tak ważnym, że warto ową dyskusję z roku 1956 przypomnieć w skrócie (szerzej zreferowałem ją wówczas w ?Przeglądzie Artystycznym"): z pewnością pomoże każdemu wyrobić sobie własne zdanie o twórczości jednego z najwybitniejszych współczesnych artystów.
Patrick Heron uważa Moore'a za największego dzisiejszego rzeźbiarza, stawia go ponad Picassem i Brancusim. Jego rzeźba rozwija się w trzech wymiarach pełniej niż rzeźba Picassa. Działa w sposób kumulatywny, tj. znamy ją w pewnym sensie niewizualnie: nasza znajomość jest sumą tych niesłychanie subtelnych wariacji formy, które poznajemy, krążąc wokół Moore'owskich brył.
Porównanie Moore'a z Brancusim ujmuje Heron tak: wspaniałe, lecz pierwotne formy Brancusiego, zamknięte ?napiętą" znakomicie powierzchnią, Moore rozwija i wzbogaca dzięki swej romantycznej wyobraźni. Moc i zwięzłość jajka w skorupce (rzeźba Brancusiego) trwa w rzeźbach Moore'a, bogatszych, pełnych tuneli i mostów - jakby skorupkę napiął ktoś jeszcze bardziej, lecz skorupka nie pęka, nadal dzieli masę jajka od otaczającego ją powietrza.
|