|
Jednak na wstępie spróbowałem |
|
Jednak na wstępie spróbowałem określić te niebezpieczeństwa, które - moim zdaniem - zagrażają wyobraźni abstrakcjonisty. Drugą stroną owego medalu jest olbrzymie znaczenie tych malarzy, dla których wygląd świata jest nie tylko dalekim bodźcem, lecz i bezpośrednim przedmiotem ciekawości, zachwytu, twórczości. Ale cała rzecz w tym, że malarstwo abstrakcyjne jest dziś potrzebą czasu w skali już zbiorowej, a w malarstwie przedstawiającym żywe są nie prądy czy grupy, lecz tylko indywidualności. Będą wśród nich artyści o postawie kontemplacyjnej, jak Jerzy Wolff, albo ludzie, którzy swoją wizję świata narzucić umieją z monumentalną siłą, jak we Francji Buffet (kto oglądał tylko bezbarwne reprodukcje jego obrazów, niech nie mówi, że to zły malarz), u nas Nowosielski. Obraz Nowosielskiego na zakopiańskim Salonie, Portret wiolonczelisty, jest nie tylko jednym z najlepszych obrazów na wystawie, jest także obrazem - powiedziałbym - najbardziej dostojnym (kto widział jego czerwienie, może usprawiedliwi to słowo). Inny obraz przedstawiający, Mur Lucjana Mianowukiego, podoba mi się wręcz naturalistycznie: dzieli się na trzy pasy, IMry pas jakby podłogi, szeroki pas chropawego, przypalonego muru i na drze wąski, jednolity pas nieba. Ten twardy, przeźroczysty, nieosiągalny błękit nad szarościami muru jest naprawdę podobny do nieba jak dwie tropie wody.
|